hej, hej!:)
to znowu ja!:) kto czytał, widział lub słyszał o blogu http://erasmushiszpanski.blogspot.com/ to znowu może poczytać, zobaczyć i usłyszeć o mojej wyprawie:) Anka z tej strony...z pięknego tarasiku na Majorce! zapraszam...:):):)
otóż zaczęło się ok. marca br.:) postanowiłam sobie znowu odwiedzić Hiszpanię, ale tym razem bardziej egzotycznie - Majorka:) siedziałam, przeglądałam, szukałam, czytałam, pisałam maile do instytucji z zapytaniem "która chciałabym przyjąć na praktyki Erasmus Polkę - czyli mnie:P" A, że to lato, to chciałam użyć troszkę, tudzież dużo, słonka no i wymyśliłam południe Hiszpanii, a później zamarzyłam o Majorce. No i spełniło się!!!
Oczywiście bez problemów się nie obyło! instytucja, która zgodziła się mnie przyjąć (zresztą była ona najlepsza ze wszystkich!)w ostatnim momencie, kiedy już bilety były kupione, odmówiła mi! z jakichś durnych powodów, a cała przepychanka kosztowała mnie duzo nerwów!;/ no, ale nie to nie! zaczęłam szukać dalej!:) kilka instytucji odpisało, ze to za późno (fakt faktem szukałam 3 dni przed wylotem!), ze nie teraz, ze to, ze tamto! ale w przypływie zalu, desperacji i postanowienia, no i w duzej mierze z przypadku napisałam do Stowarzyszenia Polaków na Majorce.
I to był strzał w 10!!!!!:D odpowiedź dostałam praktycznie od razu, z zapewnieniem, ze zostanie poruszone niebo i ziemia wszystkimi kanałami, aby mi pomóc!!! no i UDAŁO SIĘ!!!! w dzień wyjazdu podpisałam wszystkie potrzebne dokumenty, napisałam ostatni egzamin w sesji, pozamykałam wazne sprawy w Polsce i o 17:15 z pomocą mamy, Karoliny, Marty i Wszystkich Świętych wyleciałam na kolejną przygodę!:D:D:D
Przed wylotem miałam 3 opcje: albo uda mi się wyjechać na praktyki, albo pójdę do pracy z dziewczynami (bo one z takim zamiarem leciały), albo będziemy miały super wakacje! coz...wyszło najlepiej jak mogło...ja mam praktyki, one pracę, a przy okazji mega wakacje!!!!!:D:D:D
Pani Basia ze Stowarzyszenia...nasza opiekunka i matka chrzestna sukcesu!!!:D odebrała nas z lotniska, dała miejsce do spania, załatwiła praktyki i sprawiła, ze czujemy się tu bardzo bezpieczne i właściwie nie ma się o co martwić - a to najwazniejsze!!! właściwie nie ma słów zeby opisać to, co ona dla nas zrobiła!!! Anioł Stróz w ludzkim ciele z bardzo dobrym sercem!!!!:):):):):) gdyby takich ludzi było więcej świat pogrązyłby się w dobroci i szczęściu!!!:):):)
Moje praktyki...Asociacion Amiticia...w Palma de Mallorca! Stowarzyszenie z Nuria na czele! juz po telefonie z Polski do Nuri, w sprawie moich dokumentów, które potrzebowałam na wczoraj, wiedziałam, ze to będzie super doświadczenie!:D Nuria nie miała żadnych problemów z wypełnieniem dokumentów dla mnie - zrobiła to praktycznie od ręki! nie chciała zadnych planów praktyki - których nie mam, nie zadawała zbędnych pytań, zadnych zbędnych formalności! i tak oto, z jej pomocą równiez - się stało! generalnie Amiticia zajmuje się organizowaniem czasu wolnego dla dzieci (podczas wakacji całe dnie, a w czasie szkolnym popołudniami) oraz osobami z, szeroko rozumianą, niepełnosprawnością! Przyznaję, ze miałam obawy przed tą pracą. Nigdy nie pracowałam z osobami niepełnosprawnymi i nie mam pojęcia jak taka praca wygląda...tzn. teraz juz mam! Na szczęście ja dostałam grupę małych, zdrowych dzieci do ok. 5 lat dzieci. Mamy w grupie jedną dziewczynkę z zespołem Downa, ale jest cudowna!:)
Pracuję z ludźmi z doświadczeniem, starszymi, młodymi i niezwykle oddanymi swojej pracy. Kiedy patrzę na dziewczyny w moim wieku, które z duzym oddaniem pracują z osobami z niekiedy naprawde duza niepelnosprawnoscia, to jestem pełna podziwu dla nich!!!!! Amiticia to jedna wielka rodzina!
Czuję się tu naprawdę dobrze, dni lecą szybko, a teraz jeszcze zaczynam zyć od weekendu do weekendu, które będę spędzała z moimi dziewczynami w Arenal - u!!! miejscu, które jest jedną wielką imprezą!:)
Cóz to tyle na dziś i na początek!:) postaram się pisać codziennie, ale nie wiem czy jest to wykonalne!:)
Anka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz